czwartek, 14 lutego 2013

Prawdziwa idea hostelingu




Małe jest piękne? Ta oklepana maksyma wydaje się nieraz naciągana, może i nadużywana. Jednak w kwestii tak prężnie rozwijającej się gałęzi turystyki, jaką jest hosteling, ma ona pewien sens. Zarówno z rozmów, przeprowadzonych z turystami z różnych stron świata, jak i zwykłych statystyk wynika, że niewielkie, kameralne hostele cieszą się coraz większą popularnością wśród podróżujących. Dlaczego tak się dzieje? Spróbujemy przeprowadzić mini śledztwo i rozwikłać ten problem.

Hosteling, szczególnie w Europie, odwiedzanej przez setki tysięcy turystów, tu już niemal odrębną gałąź przemysłu turystycznego. Same hostele mają odrębne profile. Są hostele typu party, hostele eco, hostele gay friendly czy wręcz wyprofilowane na sportowców, miłośników herbaty, czy muzyków. Ogromna oferta teoretycznie ułatwia turystom wybór, wprowadza jednak pewien zamęt. Właściciele zwęszyli świetny interes – powstały więc szybko gigantyczne sieciówki, porozrzucane po największych destynacjach europejskich. Tam nie ma mowy o pierwotnej, starej idei hostelingu – czyli miejscu, w którym zmęczony zwiedzaniem turysta odpocznie w przyjemnych acz skromnych warunkach, poznając przy tym innych podróżujących. Tam recepcjonista wręczy ci klucz, pouczy o przysługujących ci prawach i obowiązkach, wskaże drogę do pokoju. Jesteś jedynie jednym z wielu, jednym z tysięcy.

Z drugiej strony… Przyjeżdżamy do niewielkiego hostelu 3 Bros’ w granicznym, położonym na polsko-czeskiej granicy Cieszynie. Kawa, herbata, krótka pogawędka z pracownikiem recepcji, który wypytuje o nasze potrzeby, doradza, poleca, podpowiada. Jest do naszej dyspozycji przez cały czas. W salonie kilku turystów, z którymi – z braku laku – zaczynamy pogawędkę, popijając piwko. Tak – z minuty na minutę – stajemy się prawdziwą hostelową rodziną, grupą przypadkowych ludzi skazanych na siebie, lecz mimo to bliską sobie. W 3 Bros’ hostel w Cieszynie satysfakcjonujące są zarówno ceny, jak i domowe śniadanie, w niczym nie przypominające kulinarnej manufaktury, znanej z ogromnych noclegowni. Małe hostele wypełniają więc pierwotną ideę hostelingu, ich więksi i prężniejsi bracia zmierzają niebezpiecznie w stronę hotelowych gwiazdek. Dlatego właśnie prawdziwi podróżnicy wybierają miejsca kameralne.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz